środa, 25 czerwca 2014

Chapter 2

*perspektywa Zayn`a*
miesiąc później

- kurwa Fighter co się z Tobą dzieje ? Odstraszyłeś już kolejnego klienta, jak tak dalej pójdzie wylatujesz
- grozisz mi ?! - przycisnąłem Camerona do ściany. Krew w moich żyłach pulsowała niezmiernie szybko gdy już kolejny raz dzisiaj o mały włos nie zmasakrowałem komuś twarzy - sory stary, nie wiem co się ze mną dzieję - kłamię, dobrze wiem co się ze mną dzieje.
- znikaj mi z oczu, jutro o 6 w barze będzie Smith, masz mu odsprzedać to czego nie udało Ci się sprzedać dzisiaj, żegnam - nie miałem najmniejszej ochoty wykonywać rozkazów tego pieprzonego dupka. Gdyby nie to, że jest moim szefem już dawno by nie żył. Musiałem się odstresować.
- Zoe ! Za 5 minut widzę Cię u mnie ! - włożyłem telefon z powrotem do kieszeni i wróciłem do mieszkania, gdzie Ona już czekała. Nie miałem ochoty owijać w bawełnę, podczas gdy ona chyba właśnie to chciała robić, rozmawiać. Nie będziemy się tak bawić suko.
- jesteś tu żeby się pieprzyć, nie żeby gadać - wysyczałem przez zęby. Już porządnie podkurwiony przycisnąłem ją do ściany rozdzierając czarne rajstopy. Wchodziłem w nią całą swoją siłą, wyżywałem się na niej, ciągnąłem za krótkie blond włosy i policzkowałem, a ta głupia kurwa nadal myślała, że kiedyś będzie między nami coś więcej. Haha, śmieszne. Zapiąłem rozporek i wyszłem bez słowa. Skończyłem z nią na dzisiaj. Spojrzałem na zegarek 15:23 - zaraz autobus, kurwa. Wsiadłem do czarnego BMW zaparkowanego przed moim domem i skierowałem się w stronę `Rose` - najpopularniejszej kawiarni w Bradford. Usiadłem jak zawsze przy fontannach czekając aż się zjawi. Nie widziałem jej miesiąc, to jej perfekcyjna twarz sprawiała, że potrafiłem się opanować. Obserwuję ją od pół roku. Codziennie siada przy stoliku w samym rogu kawiarni dzięki czemu mam idealny widok na nią przez duże okno. Zamawia kawę i czeka na autobus, który przyjeżdża po nią o 17. Obserwowałem każdy jej ruch, wiedziałem gdzie mieszka, jak się nazywa, w której szkole się uczy - wiedziałem wszystko oprócz jednego. Gdzie ona kurwa jest ?
- Odnajdę Cię Eleanor Skylar Beattie, odnajdę słyszysz ?! - powiedziałem sam do siebie i w końcu wpadłem na pewien pomysł. Ona ma brata Liam`a, to straszna ciota, ale muszę dowiedzieć się co z moją Sky. Musiałem przespać się z tym pomysłem. Jutro poczekam na niego pod studiem tatuażu w którym pracuje i dowiem się wszystkiego. Jeśli nie będzie chciał mówić po dobroci jestem w stanie użyć siły - zrobię dla niej wszystko. Było już późno, ale nie miałem zamiaru iść spać. Pojechałem do najbliższego klubu. Miałem zamiar najebać się jak świnia. Czas się zabawić Zayn ! Piwo, za piwem, kieliszek za kieliszkiem. Nie wiele już widziałem i nie wiele byłem w stanie powiedzieć, ale gdzieś pośród głośnej muzyki byłem w satnie wychwycić czyjś głos 
- wiesz już o siostrze Liam`a ? Nieźle ją podobno przepieprzył
- co ?! - krzyknąłem niewyraźnie w jego stronę
- nie wtrącaj się idioto ! - rzuciłem się na niego i całą siłą walnąłem w twarz
- gdzie jest Sky skurwielu ?
- gówno Cię to obchodzi - kolejny raz oberwał w tą wyszczekaną mordę i nie miałem zamiaru przestać póki nie usłyszałem dziewczęcego głosu - zostaw go - To Ona...

☻☻☻

Co tu dużo mówić, rozdział nie należy do najciekawszych na świecie, dodałam późno. Na prawdę mam idealny pomysł na ciąg dalszy, ale dzisiaj nie mam czasu żeby napisać coś więcej. Bajaaaa ! ;3

KOMENTARZ = NEXT



czwartek, 19 czerwca 2014

Chapter 1

Moje serce zaczęło bić ze zdwojoną szybkością gdy nagle autobus się zatrzymał. Kierowca wstał i ze spuszczoną głową w dół zbliżał się do mnie trzymając coś w ręce.
- co się dzieję ? - zapytałam, próbując ukryć strach który zawładnął całym moim ciałem. Mężczyzna uśmiechnął się pod nosem jednak nie odpowiedział, dalej szedł w moją stronę. Trzęsącymi się rękoma próbowałam wybrać numer mojego brata, jednak straciłam w nich czucie gdy z ogromną siłą dostałam po palcach metalowym prętem. Pisnęłam z bólu, gdy kierowca pociągnął za moje włosy zrzucając mnie z siedzenia. Coś podpowiedziało mi że to odpowiedni moment żeby uciec. Prześlizgnęłam się pod jego nogami i zaczęłam biec w stronę drzwi próbując odnaleźć guzik którym mogę je otworzyć. Udało mi się ! Ostatni schodek, jednak zamiast ulgi poczułam ból. Zgięłam się w pół gdy metalowym narzędziem ugodził mnie w plecy, a ja spadłam prosto na ziemie. Pochylił się nade mną, podniósł moje zmęczone ciało i wciągnął do autobusu po czym na powitanie rzucił na tylne siedzenia i licznymi ciosami przed którymi nie miałam siły się bronić zmasakrował twarz. Czułam jak krew leci strużkami z mojego nos jednak nie miałam siły podnieść nawet ręki żeby ją wytrzeć. Usłyszałam dźwięk rozpinania suwaka. Poczułam na mojej twarzy dłoń tego faceta. Z obrzydzeniem spojrzałam na jego twarz i zbierając w sobie siłę zdążyłam powiedzieć jedynie `wypuść mnie` zanim kolejny raz boleśnie uderzył mnie w twarz.
- cicho mała, teraz się zabawimy - przestraszona zaczęłam wierzgać nogami gdy tylko próbował usiąść na mnie. Jego ręce były silniejsze od mojego posiniaczonego ciała. Przycisnął mnie mocniej do siedzeń. Poczułam ogromny ból, czułam jak rozrywa mnie każdym swoim ruchem wewnątrz mnie. Krzyczałam. Płakałam. Próbowałam się uwolnić. Nic nie zadziałało. Próbował zasłonić mi usta dłonią. Ugryzłam go tak mocno jak tylko potrafiłam, wtedy sięgnął do kieszeni i zamaszystym ruchem przeciął nożem delikatną skórę na żebrach.
- albo się zamkniesz, albo zrobię to drugi raz - powiedział bez owijania w bawełnę. Bawił się mną dwie godziny. Nie wiem ile cięć zrobił na moim ciele, nie wiem ile siniaków będę miała, nie wiem ile razy mnie oznaczył, nic nie wiem. Gdy ze mną skończył zdążyłam zabrać tylko mój płaszcz zanim wyrzucił mnie z autobusu i zostawił. Czułam się naga, brudna, czułam się jak szmata, chociaż zrobił to wbrew mojej woli. Wstałam zakładając na siebie okrycie, co było jedynym ubraniem jakie miałam na sobie i zaczęłam iść. Iść w stronę domu, prosząc o pomoc przejeżdżające obok samochody. Niestety nikt się nie zatrzymał, a ich spojrzenia mówiły tylko jedno ` dziwka`. Łzy wypływające z moich oczu ograniczały mi widoczność. ogromny ból pleców, nóg, całego ciała nie pozwalał się poruszać i przy każdym najmniejszym kroku sprawiał, że miała coraz mniej sił. Wiedziałam, że nie wytrzymam długo, ale nie mogłam się poddać. Stawiałam coraz mniejsze kroki, czułam na policzkach zaschniętą krew, a moje powieki stawały się ciężkie. Powoli odpływam i to był koniec, koniec mojej drogi do domu.

♥♥♥♥♥

Cześć i czołem, kluski z rosołem ! Zauważyłam, że prolog cieszy się sporym zainteresowaniem, więc postanowiłam jak najszybciej napisać rozdział. Pisanie zajęło mi około pół godziny. Skończyłam równo o 17:31. Dodałam nową zakładkę `informowani` więc kto chce wiedzieć o rozdziałach niech szybko tam zajrzy. Paaa <3

poniedziałek, 16 czerwca 2014

Prologue.

Cześć, jestem Sky i opowiem wam historię, która wydarzyła się gdy jeszcze bałam się autobusów, więc zaczęło się normalnie....

- Pa mamo, kocham Cię - powiedziałam i pośpiesznie wyszłam z domu żeby zdążyć na autobus. Pokazałam kierowcy bilet miesięczny i usiadłam na jednym z tylnych siedzeń uważając żeby nie pognieść sukienki. Włożyłam jedną z białych słuchawek do ucha, wyjmując w tym samym czasie telefon. Tak spędziłam pierwsze 30 minut jazdy. Później przesiadka do szkolnego autobusu i wtedy zaczęło się dziać coś czego nigdy bym się nie spodziewała...


☼☼☼☼☼


No więc oto prolog. Mam nadzieję, że was zaciekawiłam i będziecie czytać moje wypociny. Blog zakładany jest na ogrooomnym spontanie i tak na prawdę jeszcze nie wiem jak rozwinie się akcja tej historii. Jesteście świadkami powstawania nowej opowieści ! Jej ! A teraz już się żegnam. Paaa <33