czwartek, 19 czerwca 2014

Chapter 1

Moje serce zaczęło bić ze zdwojoną szybkością gdy nagle autobus się zatrzymał. Kierowca wstał i ze spuszczoną głową w dół zbliżał się do mnie trzymając coś w ręce.
- co się dzieję ? - zapytałam, próbując ukryć strach który zawładnął całym moim ciałem. Mężczyzna uśmiechnął się pod nosem jednak nie odpowiedział, dalej szedł w moją stronę. Trzęsącymi się rękoma próbowałam wybrać numer mojego brata, jednak straciłam w nich czucie gdy z ogromną siłą dostałam po palcach metalowym prętem. Pisnęłam z bólu, gdy kierowca pociągnął za moje włosy zrzucając mnie z siedzenia. Coś podpowiedziało mi że to odpowiedni moment żeby uciec. Prześlizgnęłam się pod jego nogami i zaczęłam biec w stronę drzwi próbując odnaleźć guzik którym mogę je otworzyć. Udało mi się ! Ostatni schodek, jednak zamiast ulgi poczułam ból. Zgięłam się w pół gdy metalowym narzędziem ugodził mnie w plecy, a ja spadłam prosto na ziemie. Pochylił się nade mną, podniósł moje zmęczone ciało i wciągnął do autobusu po czym na powitanie rzucił na tylne siedzenia i licznymi ciosami przed którymi nie miałam siły się bronić zmasakrował twarz. Czułam jak krew leci strużkami z mojego nos jednak nie miałam siły podnieść nawet ręki żeby ją wytrzeć. Usłyszałam dźwięk rozpinania suwaka. Poczułam na mojej twarzy dłoń tego faceta. Z obrzydzeniem spojrzałam na jego twarz i zbierając w sobie siłę zdążyłam powiedzieć jedynie `wypuść mnie` zanim kolejny raz boleśnie uderzył mnie w twarz.
- cicho mała, teraz się zabawimy - przestraszona zaczęłam wierzgać nogami gdy tylko próbował usiąść na mnie. Jego ręce były silniejsze od mojego posiniaczonego ciała. Przycisnął mnie mocniej do siedzeń. Poczułam ogromny ból, czułam jak rozrywa mnie każdym swoim ruchem wewnątrz mnie. Krzyczałam. Płakałam. Próbowałam się uwolnić. Nic nie zadziałało. Próbował zasłonić mi usta dłonią. Ugryzłam go tak mocno jak tylko potrafiłam, wtedy sięgnął do kieszeni i zamaszystym ruchem przeciął nożem delikatną skórę na żebrach.
- albo się zamkniesz, albo zrobię to drugi raz - powiedział bez owijania w bawełnę. Bawił się mną dwie godziny. Nie wiem ile cięć zrobił na moim ciele, nie wiem ile siniaków będę miała, nie wiem ile razy mnie oznaczył, nic nie wiem. Gdy ze mną skończył zdążyłam zabrać tylko mój płaszcz zanim wyrzucił mnie z autobusu i zostawił. Czułam się naga, brudna, czułam się jak szmata, chociaż zrobił to wbrew mojej woli. Wstałam zakładając na siebie okrycie, co było jedynym ubraniem jakie miałam na sobie i zaczęłam iść. Iść w stronę domu, prosząc o pomoc przejeżdżające obok samochody. Niestety nikt się nie zatrzymał, a ich spojrzenia mówiły tylko jedno ` dziwka`. Łzy wypływające z moich oczu ograniczały mi widoczność. ogromny ból pleców, nóg, całego ciała nie pozwalał się poruszać i przy każdym najmniejszym kroku sprawiał, że miała coraz mniej sił. Wiedziałam, że nie wytrzymam długo, ale nie mogłam się poddać. Stawiałam coraz mniejsze kroki, czułam na policzkach zaschniętą krew, a moje powieki stawały się ciężkie. Powoli odpływam i to był koniec, koniec mojej drogi do domu.

♥♥♥♥♥

Cześć i czołem, kluski z rosołem ! Zauważyłam, że prolog cieszy się sporym zainteresowaniem, więc postanowiłam jak najszybciej napisać rozdział. Pisanie zajęło mi około pół godziny. Skończyłam równo o 17:31. Dodałam nową zakładkę `informowani` więc kto chce wiedzieć o rozdziałach niech szybko tam zajrzy. Paaa <3

2 komentarze:

  1. Zarąbiste :* Tzn. Żrby nie zrozumieć mnie źle, nie spodziewałam się tego, a właśnie taką nieprzewidywalność lubię :)) Prosiłabym Cię o jak najszybszą kontynuację! Życzę weny :D Aha i czy mogłabyś mnie informować o nowych rozdziałach? Z góry dziękuję ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspaniały. Trafiłam tu przez przypadek, bo oglądałam jakieś zwiastuny i patrzę, a tu taki fajny. No to wejdę i przeczytam. Patrzę, że dopiero zaczynasz więc jest dobrze, bo nie lubię nadrabiać dużej ilości rozdziałów: >
    Bardzo fajnie się zaczęło, znaczy jak można to nazwać fajnie. Ten skurwiel powinien zostać zabity za to co jej zrobił ;/

    OdpowiedzUsuń