- znowu koszmary ? - zapytał, poruszyłam delikatnie głową w górę i w dół co miało oznaczać tak - chodź do mnie mała - powiedział i przytulił mocno - śpij - wyszeptał zanim zasnął, a chwilę później ja też spałam, ale koszmary wciąż nie ustały.
•••
- panienko Beattie, przyniosłam śniadanie - powiedziała Bethany. Lubiłam jej głos był taki spokojny, relaksował mnie. Uśmiechnęłam się na widok jajka sadzonego w kształcie serca posypanego szczypiorkiem, Beth zawsze dbała o to żebym dobrze zaczęła dzień
- dziękuję, właśnie na to miałam ochotę - zaśmiałam się. Każdego ranka dostawałam dokładnie tak samo wyglądające śniadanie i mówiłam dokładnie to samo. Właśnie miałam zabrać się za jedzenie gdy do pokoju wszedł Ben oznajmiając, że jakiś młodzieniec chce mnie widzieć. Szybko założyłam szlafrok i zeszłam na dół. Na końcu schodów stał Zayn, co na prawdę mnie zdziwiło, chociaż chyba nie powinno, prawda ?
- Cześć Sky - przywitał mnie z uśmiechem.
- Cześć Zee - odpowiedziałam z równym entuzjazmem jednak wciąż trzymałam się trochę dalej.
- Przepraszam, że przyszedłem tak wcześnie, ale - zająknął się - przyniosłem Ci coś - dodał śmielej i wyjął zza pleców małe zawiniątko.
- Co to ? - zapytałam odwijając powoli papier
- Mój ulubiony sygnet, zawiesiłem go na złotym łańcuszku żebyś mogła go nosić. Pomyślałem, że Ci się spodoba, wczoraj ciągle na niego patrzyłaś - zrobiło mi się głupio, bo ja nie miałam nic dla niego.
- Ja nie mogę tego przyjąć - powiedziałam i wyciągnęłam prezent w jego stronę
- Możesz Skylar, możesz - nadal upierał się przy swoim. Nie mogłam odmówić, patrzył na mnie w taki sposób, że czułam jak moja twarz robi się czerwona i nie potrafiłam wymówić nawet słowa w swojej obronie. - załóż - pospieszał mnie. Zapięłam delikatny łańcuszek na szyi. Na prawdę podobał mi się ten sygnet
- dziękuję - powiedziałam cicho
- słucham ? - droczył się ze mną, wiem to.
- dziękuję - powtórzyłam głośniej
- co ? - udawał głuchego
- dziękuję - wykrzyknęłam na całe gardło i zaczęłam się śmiać. Zayn był na prawdę miły, ale jedno wciąż nie daje mi spokoju. Skądś go znam, tylko skąd ? Nie ważne. Teraz muszę się jakoś odwdzięczyć. Znowu mam zaprosić go na herbatę ? Nie, to bezsensu. Przyszło mi do głowy jeszcze tysiąc innych pomysłów, ale w między czasie zapomniałam, że on wciąż tu jest i macha mi dłonią przed oczami. Chyba powinnam zachować te myśli na później. Chłopak trochę zmieszany, ale wciąż uśmiechnięty stał przede mną gdy w końcu zapytał
- dlaczego nie wychodzisz z domu ? - mina mi zrzedła i jedyne na co miałam ochotę to ucieczka...
- dziękuję, właśnie na to miałam ochotę - zaśmiałam się. Każdego ranka dostawałam dokładnie tak samo wyglądające śniadanie i mówiłam dokładnie to samo. Właśnie miałam zabrać się za jedzenie gdy do pokoju wszedł Ben oznajmiając, że jakiś młodzieniec chce mnie widzieć. Szybko założyłam szlafrok i zeszłam na dół. Na końcu schodów stał Zayn, co na prawdę mnie zdziwiło, chociaż chyba nie powinno, prawda ?
- Cześć Sky - przywitał mnie z uśmiechem.
- Cześć Zee - odpowiedziałam z równym entuzjazmem jednak wciąż trzymałam się trochę dalej.
- Przepraszam, że przyszedłem tak wcześnie, ale - zająknął się - przyniosłem Ci coś - dodał śmielej i wyjął zza pleców małe zawiniątko.
- Co to ? - zapytałam odwijając powoli papier
- Mój ulubiony sygnet, zawiesiłem go na złotym łańcuszku żebyś mogła go nosić. Pomyślałem, że Ci się spodoba, wczoraj ciągle na niego patrzyłaś - zrobiło mi się głupio, bo ja nie miałam nic dla niego.
- Ja nie mogę tego przyjąć - powiedziałam i wyciągnęłam prezent w jego stronę
- Możesz Skylar, możesz - nadal upierał się przy swoim. Nie mogłam odmówić, patrzył na mnie w taki sposób, że czułam jak moja twarz robi się czerwona i nie potrafiłam wymówić nawet słowa w swojej obronie. - załóż - pospieszał mnie. Zapięłam delikatny łańcuszek na szyi. Na prawdę podobał mi się ten sygnet
- dziękuję - powiedziałam cicho
- słucham ? - droczył się ze mną, wiem to.
- dziękuję - powtórzyłam głośniej
- co ? - udawał głuchego
- dziękuję - wykrzyknęłam na całe gardło i zaczęłam się śmiać. Zayn był na prawdę miły, ale jedno wciąż nie daje mi spokoju. Skądś go znam, tylko skąd ? Nie ważne. Teraz muszę się jakoś odwdzięczyć. Znowu mam zaprosić go na herbatę ? Nie, to bezsensu. Przyszło mi do głowy jeszcze tysiąc innych pomysłów, ale w między czasie zapomniałam, że on wciąż tu jest i macha mi dłonią przed oczami. Chyba powinnam zachować te myśli na później. Chłopak trochę zmieszany, ale wciąż uśmiechnięty stał przede mną gdy w końcu zapytał
- dlaczego nie wychodzisz z domu ? - mina mi zrzedła i jedyne na co miałam ochotę to ucieczka...
____________________________________
Dobra, chyba jednak pisanie opowiadań nie jest dla mnie, ale zobaczymy jeszcze co z tego wyjdzie. Rozdział jak rozdział. Sygnet Zayn`a, ahhh sama chciałabym mieć go na szyi i stąd ta historia. ♥
Sama jestem ciekawa jak moja wyobraźnia pokieruje bohaterami w następnym rozdziale który mam nadzieję dodam szybciej. Może proponujecie jakiś dzień tygodnia w który zawsze będę dodawała rozdział ? Czekam na komentarze. Bajaaa ;****
3 KOMENTARZE = NEXT
Dobra, chyba jednak pisanie opowiadań nie jest dla mnie, ale zobaczymy jeszcze co z tego wyjdzie. Rozdział jak rozdział. Sygnet Zayn`a, ahhh sama chciałabym mieć go na szyi i stąd ta historia. ♥
Sama jestem ciekawa jak moja wyobraźnia pokieruje bohaterami w następnym rozdziale który mam nadzieję dodam szybciej. Może proponujecie jakiś dzień tygodnia w który zawsze będę dodawała rozdział ? Czekam na komentarze. Bajaaa ;****
3 KOMENTARZE = NEXT
Cudowny!!
OdpowiedzUsuńDawno już tu nie zaglądałam, ponieważ kompletnie wyleciał mi z głowy ten blog, bo nie zaobserwowałam go na tym koncie tylko na drugim, ale jak tyko dziś tam weszłam to musiałam przeczytać ten rozdział! :>
Trochę za krótki ;C
Ale mi się podoba! ;3
Pozdrawiam!
od-przyjazni-domilosci.blogspot.com